Koronawirus, krach gospodarczy, a także decyzje władz monetarnych m.in. o obniżeniu stóp procentowych wzmocniły wyprzedaż polskiej waluty. W ciągu miesiąca Euro i dolar amerykański zyskały ponad 5%, a frank szwajcarski ponad 9%. Wygląda na to, że to nie koniec osłabiania się polskiej waluty. Waluty z grona tzw. bezpiecznych przystani zmierzają na północ ku nowym historycznym maksimom na poziomie 5 zł za Euro i franka, 4,7 zł za dolara.

Miło jest obserwować jak oszczędności zyskują, a tak się dzieje ponieważ właściciele walut EUR, USD, CHF zyskują w relacji do osób trzymających kapitał w PLN. Dlaczego sprzedałem wszystkie złotówki już w 2019 roku, już mniej więcej wiesz. W tamtym artykule przyznałem także, że zakup USD i CHF był obiektywnie lepszym wyborem niż EUR… choć to właśnie 90% złotówek przewalutowałem na EUR. Dziś przypomnę rynkowe prawidłowości, a także wspólnie zastanowimy się, czy złotówka nie osłabi się trwale wobec walut zachodnich. Odpowiem także na pytanie czy uciekać z pieniędzmi z polskich banków.

Ucieczka od złotówki podczas kryzysu

Światowy kryzys finansowy z 2008 roku sprawił, że dolar zyskał prawie 90%, a euro i frank ok 50%. Podobna sytuacja miała miejsce podczas kryzysu w 2001 roku, kiedy pękła bańka internetowa na amerykańskiej giełdzie i na jaw wyszły księgowe fałszerstwa na masową skalę m.in. dotyczące Worldcom-u.  Po kryzysach złotówka jednak za każdym razem odzyskiwała przynajmniej częściowo  swoją wartość względem wiodących walut.

Wiele osób dziwiło się dlaczego przewalutowałem złotówki głownie na euro. Niektórzy czytelnicy sugerowali, że już lepiej postawić na funta brytyjskiego lub waluty skandynawskie NOK i SEK. NOK z tych propozycji wydawał mi się samobójczym wyborem, ponieważ gospodarka Norwegii jest silnie uzależniona od eksportu ropy naftowej i gazu, a przecież popyt na te towary silnie maleje już nawet podczas spowolnienia gospodarczego, a co dopiero podczas krachu gospodarczego.

Euro uważałem za najbezpieczniejszy wybór z uwagi na stosunkowo atrakcyjny kurs na przestrzeni ostatnich 10 lat. Mniejsza zmienność in minus w porównaniu do USD też odegrała rolę. Tak więc, jeśli bym się pomylił to przy zakupie EUR w 2019 roku po kursie 4,30 niewiele bym stracił. Euro ma jednak jeszcze jedną prawidłowość w ostatnich 30 latach. Kurs EUR/PLN rósł zawsze w czasie zawirowań finansowych. Tak było nawet podczas mniej znaczących spowolnień gospodarczych m.in. w 2011 r. oraz 2015 r.

Zachowanie kursu euro w czasie kryzysów finansowych

Zachowanie kursu euro w czasie kryzysów

Kurs CHF czyli franka szwajcarskiego również reagował ze 100% skutecznością na kryzysy, tylko przynosił jeszcze większe zyski niż EUR. Problem z CHF i USD dla Polaków jest jednak taki, iż koszty przelewów mogą być bardzo wysokie. Przelew w euro (SEPA) jest zazwyczaj bardzo tani – 5 zł. Ma to także znaczenie przy relokacji środków do innych krajów. Na stronie zamieściłem ranking kont walutowych, który obejmuje także banki i elektroniczne portfele poza zasięgiem polskich władz, gdyby przypadkiem przyszło im do głowy blokowanie lub zabieranie gotówki z kont jak na Cyprze w 2013 roku.

Przypomnę tylko, że Ministerstwo Finansów robi wszystko aby ograniczyć obrót gotówkowy, promuje płatności bezgotówkowe, a niedawno Minister Finansów nałożył nawet podatek VAT 23% na operacje związane z gotówką np. za liczenie, wypłaty i wpłaty za bankomatu. Szerzej pisałem o tym w artykule: Minister opodatkował gotówkę 23% podatkiem VAT.

EUR, CHF, USD po 5 zł i co dalej?

Spoglądając na wykres w artykule musisz mieć świadomość, że obecny kryzys jest najpoważniejszym z wymienionych, dotyczy bowiem najmocniejszej od 30 lat zapaści realnej gospodarki na skalę globalną. Firmy stanęły, zerwały się łańcuchy dostaw, pozamykano nawet granice, firmom narastają ogromne długi. Wychodzenie z obecnej recesji gospodarczej potrwa w Polsce dużo dłużej niż po wspomnianych kryzysach, głównie finansowych. Jest to także tak naprawdę pierwsza recesja gospodarcza w Polsce od 1989 roku. W 2020 roku PKB skurczy się… czy będzie to odczyt -3,5% czy -10% jest jeszcze za wcześnie na szacowanie.

Na obecną chwilę najbardziej prawdopodobny scenariusz, to taki, że polska waluta na fali światowej paniki po skoku do poziomów 5 zł i być może wyższych szybko nie powróci do poziomów sprzed kryzysu. Na to, że proces odrabiania strat przez złotówkę będzie prawdopodobnie wolniejszy niż zwykle mają dwie zasadnicze kwestie.

Brak szczepionki

Nie ma szczepionki ani szybkich i skutecznych leków na koronawirusa . Co najmniej rok zajmie wynalezienie, przetestowanie leku i dopuszczenie na rynek. Proces chorowania Polaków będzie trwał znacznie dłużej niż np. Włochów. Dłużej zatem będzie chorować też nasza gospodarka, która nawet po opanowaniu wzrostu zakażeń, będzie działać na zwolnionych obrotach do czasu wynalezienia szczepionki i skutecznych leków. Światowa awersja do ryzyka, a taką jest polska waluta i inwestycje w Polsce, nie będzie sprzyjać umacnianiu się złotówki w stosunku do USD, CHF lub EUR.

Dalsze rozmontowywanie zdrowych fundamentów gospodarki

Sytuacja gospodarcza w Polsce pod rządami socjalistów od 2016 roku przypomina bajkę o koniku polnym i mrówkach. Przyszła już zima – czyli koronawirus i z nim recesja gospodarcza. Rząd od 2016 roku niewyobrażalnie rozdmuchał wydatki socjalne, podniósł lub wprowadził ponad 50 podatków, wyprodukował blisko 100 000 stron A4 nowych regulacji, rozbudował przywileje socjalne i emerytalne. Ograniczył także inwestycje – te państwowe jak i prywatne poprzez nieodpowiedzialną politykę gospodarczą, w tym podatkową. Nie poczyniono żadnych istotnych oszczędności. Zdewaluowano także etos pracy w społeczeństwie.

W związku z tym systemowo nic dobrego nie czeka oszczędności Polaków ani osoby ambitnie pracujące w Polsce o czym pisałem już w 2018 roku przed moją emigracją. Pośrednio ich kosztem wspierani będą natomiast kredytobiorcy, osoby fizyczne wytwarzające najmniej wartości dodanej dla gospodarki, oraz korporacje.

Powyższy akapit napisałem jeszcze przed ogłoszeniem „tarczy antykryzysowej” dla gospodarki przez Rząd RP Mateusza Morawieckiego. „Tarcza antykryzysowa” w skrócie… nie zakłada likwidacji hamulców rozwoju gospodarki – deregulacji i masowych zwolnień urzędników, cięcia zbędnych wydatków budżetowych, uelastycznienia rynku pracy, cięcia podatków dla firm, pracujących i oszczędzających, ukrócenia deficytowego górnictwa, wreszcie likwidacji rozdmuchanych zasiłków socjalnych i przywilejów emerytalnych. Absolutnie nic z tych rzeczy choć czas na trudne społecznie reformy jest idealny.

Plan zakłada natomiast obcięcie wynagrodzeń o 20% pracującym, kredyty dla firm po to aby mogły zapłacić składki i podatki, w tym obniżenie stóp procentowych, którego spodziewałem się, dodruk pieniędzy dla banków, dewaluację złotówki, pompowanie jeszcze większej bańki kredytowej niż przed kryzysem. Sam oceń drogi czytelniku w jaką stronę to wszystko zmierza i zadaj sobie pytanie czy taka gospodarka może mieć kiedykolwiek mocną walutę.

Czy wypłacić pieniądze z banku?

Poprzedni kryzys finansowy z 2008 roku obnażył problemy ze stabilnością systemu bankowego. Od tego czasu wyeliminowano wiele ryzyk systemowych. Dziś banki centralne zasilają w płynność niewyobrażalnymi dotąd kwotami banki komercyjne. Amerykański Bank Centralny poszedł nawet dalej i wykupuje komercyjne niezabezpieczone papiery wartościowe aby ocalić korporacje przed bankructwem. Banki centralne mają uprawnienia do emisji pieniądza i dokonywania takich transakcji za wykreowane pieniądze. Nie widzę tutaj ryzyka utraty płynności systemu bankowego na świecie ani w Polsce. To jeszcze nie ten moment na złamanie się systemu monetarnego na świecie.

Czytelnicy donoszą mi, że przykładowo w ostatni weekend (14-15.03.2020) bankomaty w dużych miastach były wyłączone, nie można było wypłacać gotówki lub jej nie było. Taki stan rzeczy wynika w głównej mierze z panicznego popytu na gotówkę. Nie sposób fizycznie dostarczać tyle gotówki do bankomatów przy takim popycie.

Ryzyko utraty pieniędzy widzę w przypadku mniejszych banków, gdzie obniżki stóp procentowych oraz gorsza spłacalność kredytów przyczyni się do pogorszenia ich sytuacji finansowej. To w połączeniu z obecną paniką może pociągnąć za sobą bankructwa. Przypomnę tylko, że w 2020 roku pierwszy raz zastosowano w Polsce ustawę o konfiskacie pieniędzy w przypadku bankructwa Podkarpackiego Banku Spółdzielczego. Ten przykład przypomniał, że tylko kwota do 100 000 euro w jednym banku jest gwarantowana przez bankowy Fundusz Gwarancyjny.

Uważam, że w obecnych realiach, panika wzmocniona upadkiem znanego polskiego banku mogłaby spowodować niewypłacalność systemu bankowego w Polsce. System nie mam prawa działać, jeśli prawie cały naród straci do niego zaufanie. Podejrzewam jednak, że Rząd na czas zablokowałby możliwość wypłaty gotówki z kont tak jak to miało miejsce w Grecji i na Cyprze.

Kiedy sprzedam Euro i kupię złotówkę?

Nie wiem czy akurat złotówkę, ale euro na pewno sprzedam przy wzroście kursu EUR/PLN o 30%, czyli w moim przypadku przy kursie ok 5,56. W poprzednich kryzysach kurs EUR/PLN rósł ok 50% czyli teoretycznie mógłby dobić do ok. 5,90. Niemniej to tylko założenie na dzień publikacji artykułu. Jest gorąco, jest krew na rynkach, więc wiele może się jeszcze zdarzyć. Rekin jest gotowy na zmianę planów i ty też powinieneś!

Zapraszam serdecznie do dyskusji !

Przydatne narzędzia walutowe

Jeśli nie masz konta walutowego/multi-walutowego sprawdź ranking kont walutowych Rekina i załóż od ręki online.

Oszczędzaj i inwestuj
RAZEM Z REKINEM

POZOSTAŃMY W KONTAKCIE !
WYŚLIJ »