Zastanawiałeś się, dlaczego ruch LGBT jest tak mocno promowany przez media, a przede wszystkim, dlaczego korporacje finansują, przykładowo parady równości LGBT?

Tematu na pewno nie można spłaszczać do tego, iż znane osoby decyzyjne w korporacjach są odmiennej orientacji seksualnej. Siłą rzeczy ma to jednak wpływ na to, że dane korporacje finansują ruchy LGBT. W 2014 roku prezes Apple Tim Cook zdecydował się na “coming out”. Stwierdził wtedy, że “jest dumny z bycia gejem”, oraz dodał, że “uważa bycie gejem za jeden z najlepszych darów jaki dał mu Bóg”.

Jeśli osoby decyzyjne na najwyższych stanowiskach w korporacjach utożsamiają się z ruchem LGBT, nie można dziwić się, że sponsorują je.

Od lat 90-tych legislacja w wielu krajach bardzo zmieniła się, dziś w zasadzie ciągle słyszymy o polityce antydyskryminacyjnej i równouprawnieniu. Przykładowo jeszcze we wczesnych latach ‘90 osoby o odmiennej orientacji seksualnej nie mogły nawet pracować w służbach specjalnych Wielkiej Brytanii. W kwestii legislacji zmieniło się bardzo dużo przez ostatnie dwie dekady.

Spójrzmy na badania odnośnie poziomu dyskryminacji osób ze środowisk LGBT.

Przykładowo w Stanach Zjednoczonych badania w 2013 roku wykazały, że 50% uczniów LGBT doświadczyło gnębienia w szkole. Oczywiście, żeby być gnębionym w szkole przez rówieśników czy nauczycieli wcale nie trzeba być LGBT – powód zawsze się znajdzie.

Trudno jednak uznać za przypadek fakt, że 40% bezdomnej młodzieży na ulicach głównych amerykańskich miast to osoby LGBT. To znaczący odsetek takich osób, biorąc pod uwagę ich udział w całkowitej populacji.

Wykluczenie osób LGBT generuje straty finansowe dla korporacji

Firma konsultingowa szacuje, że korporacje mogłyby zyskać dodatkowo 9 miliardów dolarów amerykańskich rocznie, tylko poprzez zatrzymanie talentów o orientacji LGBT w swoich firmach.

Bank Światowy szacuję, że dyskryminacja osób LGBT, kosztuje Indie 32 miliardy USD rocznie w generowanym PKB.

Dlaczego osoby LGBT to pożądani klienci?

Dla wielkich korporacji rozszerzanie rynku zbytu to strategiczna kwestia. Okazuje się bowiem, że klienci LGBT należą do grupy najbardziej lojalnych (źródło: The Harris Poll). Potrafią przepłacać za dane produkty tylko dlatego że dana firma wspiera LGBT. Koszyk zakupowy społeczności LGBT tylko w Stanach Zjednoczonych jest szacowany na 800 miliardów USD rocznie.

Główny powód wspierania LGBT przez korporacje świetnie ujął czytelnik Michał Kozina na Facebookowym fanpage Rekina Finansów:

Większa skłonność (osób LGBT) do konsumpcji będąca efektem braku zobowiązań ze względu na brak rodziny i dzieci w połączeniu z nadmierną potrzebą kompensacji.

Niedawno na blogu opisywałem kampanię reklamową banku BNP Paribas w Polsce, która spotkała się ze złym odbiorem. Kampania z założenia miała promować anty-dyskryminacje. Hasło reklamowe banku to “BNP Paribas – bank zmieniającego się świata”.

W reklamie, aby pokazać, że korporacja jest pro-LGBT marketerzy często nieudolnie pokazują stereotyp tego kto stoi za tą dyskryminacją, czyli najczęściej białego heteroseksualnego mężczyznę. Sam jestem białym heteroseksualnym mężczyzną i nigdy nie dyskryminowałem nikogo w żaden sposób. Podchodzę z ogromnym dystansem do takich reklam. Z drugiej strony rozumiem oburzenie dużej części mężczyzn takimi reklamami.

Prawdopodobnie BNP Paribas jak i Procter & Gamble, a konkretnie marka Gillette, która oburzyła reklamą wielu heteroseksualnych mężczyzn na całym świecie, więcej straciła finansowo niż zyskała.

Google promuje “diversity” i obcina ruch Rekinowi o 70%

Logo Google można było zobaczyć na czerwcowej paradzie równości w Warszawie. Od 3 czerwca 2019 roku, Google do swojego algorytmu pozycjonowania strony w wyszukiwarce internetowej, wprowadziła czynnik rankujący pod nazwą “diversity” czyli różnorodność/odmienność. Firma oczywiście nie ujawnia dokładnych zmian algorytmu.  

Rzecznik Google w odpowiedzi na moje pytanie, zapewnił, że algorytm Google nie jest w stanie jeszcze określić inklinacji politycznej danej strony internetowej, ani firma nie uwzględnia takiego czegoś w pozycjonowaniu stron w wyszukiwarce.

Niemniej z moich obserwacji i analiz wynika, że na przykład słowa emocjonalne na stronie o finansach, są uważane przez algorytm Google jako wada. Mój blog, jeśli chce mieć ruch z Google (ponad 98,5% wyszukiwań w polskim Internecie, google news na telefonach Android itd) powinien być pozbawiony emocji, suchy, nudny i pisany profesjonalnym językiem. To nieważne, że merytorycznie jest lepszy niż konkurencyjne, nowy algorytm nie jest w stanie tego rozpoznać, ocenia za to powierzchowne rzeczy.

Efekt jest taki, że blog stracił z wyszukiwarki Google i innych kanałów Google 70% ruchu z dnia na dzień, permanentnie.

statystyki

Rekin Finansów traci 70% ruchu z Google permanentnie. Niedziela codziennie 🙂

Dziś nawet jako mało znaczący bloger finansowy, muszę być podporządkowany polityce jakie narzucają korporacje. Rekin musi płynąć z prądem, tak więc naturalnie powinienem promować LGBT, najlepiej zostać też socjalistą, a treści tworzyć zgodnie z tym co lubi algorytm Google, żeby nie być uznanym za niewiarygodnym. Nigdy też nie powinienem był krytykować żadnej korporacji.

Od dziś niestety blog będzie nudniejszy, ale bardziej „profesjonalny” i skupiony typowo na finansach. To koniec opiniotwórczych treści na Rekinie Finansów.

W związku z powyższym, jako jedną z pierwszych rzeczy, jaką planuję wprowadzić to tęczowa flaga LGBT, która będzie pojawiała się na każdej stronie bloga z podpiętą polityką antydyskryminacyjną.

Co ty na to? 🙂