Europejski Bank Centralny pobił właśnie swój rekord wszech-czasów w kreacji pustego pieniądza. Na koniec 2018 r bilans EBC wyniósł 5,3 biliona USD i nadal rośnie! Narodowy Bank Polski chce również uruchomić gigantyczny dodruk pustego pieniądza zgodnie z najnowszymi zapowiedziami polityków. Wszystko po to by sztucznie pobudzać gospodarkę.

Dodruk pustego pieniądza na masową skalę od 2008 roku przez banki centralne miał być remedium na rozwiązanie problemów toksycznych aktywów banków, głównie złych kredytów (niespłacanych). W uproszczeniu można stwierdzić, że banki centralne odkupiły toksyczne aktywa za świeżo nadrukowany pieniądz bez pokrycia. O ile udało się w 2008 roku uniknąć jeszcze większej katastrofy dzięki dodrukowi pieniądza, to w kolejnych latach dodruk stał się jak narkotyk dla systemu bankowego i gospodarki.

Niestety jak wiadomo, narkotyk daje pozytywnego kopa… ale absolutnie nie jest trwałym rozwiązaniem problemów. Wręcz przeciwnie, jego długotrwałe stosowanie ma niszczący wpływ na gospodarkę – jej efektywność spada bo kara za nadmierne ryzyko i złe decyzje uchodzi płazem.

To tak jakbym podpalił sobie samochód… a następnego dnia powiedziałbym, że przecież nic się nie stało i wyciągnął rączkę po pieniądze do banku centralnego. Bank dałby mi pieniądze na nowe auto… w teorii na kredyt, w praktyce prawie za darmo bo stopy procentowe EBC są zerowe. Za jakiś czas znowu podpalę sobie auto i powtórzę całą operację od początku, wyciągając rączkę po jeszcze większą kwotę.

Ile pustego pieniądza wykreowały banki centralne?

Dla początkujących rekiniątek: FED (amerykański bank centralny), EBC (europejski), NBP (Polski)

Bilanse banków centralnych (w miliardach USD)

Kurs przeliczenia EUR –>USD 1.13, PLN –> USD 0.265  (16.04.2019)

Liczby są wręcz niewyobrażalne, prawda? 5,3 bilionów pustego pieniądza dodrukowanego tylko przez Europejski Bank Centralny. Bilans Amerykanów na koniec 2018 wyniósł 4,2 bilionów USD, choć obecnie jest to mniej – ok 3,6 biliona USD (kwiecień 2019) i cały czas spada.

Europejski Bank centralny w 2017 roku przebił skalę dodruku Stanów Zjednoczonych, choć gospodarka strefy euro jest mniejsza o około 20%. Niestety Europa dalej zażywa narkotyk w postaci dodruku pustego pieniądza (już ponad 5,3 bilionów USD) i niszczy podstawy zdrowej gospodarki poprzez zerowe stopy procentowe, dalszą biurokratyzację i przeregulowanie gospodarki, rozdmuchany socjal, nowe podatki. To wspaniały mix w drodze do gospodarczej otchłani. Na razie efekt takiej polityki gospodarczej to coraz słabszy wzrost gospodarczy na tle innych Państw.

Amerykanie od 2017 roku zaczęli ściągać pusty pieniądz z rynku, do tego znacznie podnieśli stopy procentowe. Donald Trump zaczął wracać do zdrowych podstaw gospodarki o czym pisałem w artykule „USA rozwija się już 50% szybciej niż Unia Europejska”.

Zobaczmy jeszcze ile pustego pieniądza nadrukowały banki centralne w odniesieniu do wielkości produktu krajowego brutto. Wykres w uproszczeniu pokazuje ilość nadrukowanego pustego pieniądza w stosunku do wielkości gospodarki.

Bilans EBC, FED, NBP w stosunku do wielkości gospodarki (% PKB w sile nabywczej)

Na tym wykresie widać ewidentnie jak gigantyczną ilość pieniądza wykreował Europejski Bank Centralny (EBC). To aż 1/3 wartości wszystkich dóbr i usług wytworzonych w strefie euro w ciągu roku! (mierzonej w sile nabywczej)

Dlaczego tak wielki dodruk pieniądza nie spowodował jeszcze hiperinflacji?

Dodruk jest czynnikiem inflacyjnym, ale na „chłopski rozum” powinien skutkować gigantyczną inflacją. Obawiano się tego przed rozpoczęciem dodruku pieniądza w formie tzw „quantitative easing” („luzowanie ilościowe”). Jest jednak jedno najistotniejsze „ale” w całym tym procesie. Tym „ale” jest to do kogo trafiają te nadrukowane pieniądze i co z nimi robi.

Świeżo nadrukowane pieniądze trafiają do banków, konkretnie do tych które mają problemu z płynnością np. w związku z dużą ilością niespłacanych kredytów lub innymi toksycznymi instrumentami finansowymi.

Takie banki przeznaczają zatem pieniądze na pokrycie już istniejących zobowiązań. Łapią też drugi oddech i mogą znów pożyczać pieniądze. Podejrzewam, że aby poprawić strukturę aktywów banki pożyczają zapewne najbardziej wiarygodnym kredytobiorcom np. wielkim światowym korporacjom i miliarderom. Taki wniosek wysnuwam po faktach widocznych gołym okiem – napompowaniu wycen wielu aktywów np. akcji. Pierwsza rzeczą, którą robią miliarderzy to wykupują akcje w swoich firmach od innych udziałowców. Szybka, prosta i zyskowna operacja o niskim ryzyku dla nich.

Moją teorię popiera także fakt, że od czasu rozpoczęcia dodruku różnice w podziale majątku zwiększały się w tempie dotychczas niespotykanym. Najbogatsi bogacili się najszybciej w historii. Można zatem zaryzykować stwierdzenie, że pieniądze z dodruku trafiły głównie do najbogatszych, którzy nie napędzali typowej konsumpcji, a skupili się na wykupie aktywów.

Jednocześnie statystyki pokazują, iż coraz trudniej awansować społecznie w rozwiniętych krajach typu Europa Zachodnia i USA. W ogóle mnie to nie dziwi ponieważ kolejne podatki i regulacje skutecznie podcinają skrzydła klasie średniej i małym przedsiębiorcom, którzy nie mają takich możliwości jak najbogatsi –  taniego kredytu, zbudowanej zaawansowanej technologii, know-how, kapitału finansowego i ludzkiego, szerokich możliwości optymalizacji podatkowej.

Co najśmieszniejsze, jak donosi Amerykańska Fundacja Ofiar Komunizmu, to to, że 50% millenialsów w USA uważa socjalizm i komunizm za idealną ideologię. Połowa z nich znalazła swoich bohaterów w dyktatorach, takich jak Józef Stalin, Mao Zedong. Lenin, Che i Kim Jong Un (dziękuję z tego miejsca czytelnikowi Łukaszowi za podesłanie linka do źródła).

Jak nie trudno się domyślić millenialsi popierają dodruk pieniądza, zasiłki, zadłużanie się, nieświadomie wyższe podatki bo z czegoś trzeba to finansować, oraz regulowanie wszystkiego co się da. Sami sobie odbierają szansę. Dokładnie to samo zjawisko obserwujemy w Polsce. Do tego wszystkiego dochodzi teraz także ideologia poprawności politycznej Multikulti, Gender, LBGT, feminizmu, o czym wspominałem w artykule: BNP Paribas sugeruje, że Polacy to rasiści. Czyż tacy millenialsi to nie ideał pożytecznych idiotów?

Politykom, bankierom i najbogatszym ludziom na ziemi bardzo to odpowiada. Społeczeństwa same dokonują nieefektywnego dla ich portfeli wyboru i są tego zupełnie nieświadomi. Dopóki w wartości bezwzględnej ich sytuacja wydaje się poprawiać, a otaczają ich ludzi na podobnym poziomie życia, to są zadowoleni.

Polska też będzie drukować puste pieniądze na wielką skalę

Zakończyliśmy prace nad niestandardowymi instrumentami polityki pieniężnej, one trwały około roku. Przyjęliśmy materiał, który pozwala nam powiedzieć, że jesteśmy całkowicie przygotowani, aby wdrożyć wszystkie takie instrumenty niestandardowej polityki pieniężnej – chociaż ona się stała standardowa na Zachodzie – które są stosowane na Zachodzie. Te z nich, które odpowiadają naszemu rynkowi możemy zastosować – powiedział Prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP) Adam Glapiński podczas konferencji prasowej po posiedzeniu Rady polityki pieniężnej (RPP).

Podkreślił, że są te rozwiązania przygotowane są już dla następnej kadencji RPP.

Gdyby nagle koniunktura się załamała, gdybyśmy schodzili w pobliże bardzo niskiego wzrostu PKB, typu 1-1,5%, a przyszła Rada uznałaby, że nie można obniżyć stóp procentowych, to jesteśmy gotowi. Ale na horyzoncie takiej sytuacji nie ma – dodał szef banku centralnego.

Kto jeszcze korzysta na dodruku pustego pieniądza?

Oczywiście właściciele banków centralnych. Duży, często nieformalny wpływ na decyzje banków centralnych mają ich właściciele. Tajemnicą poliszynela jest kto tak naprawdę jest właścicielem banków centralnych takich jak FED, EBC czy w końcu NBP. W interesie właścicieli banków centralnych jest jak największy bilans banków centralnych bo zarabiają przecież na oprocentowaniu pożyczonych kwot bankom komercyjnym. Nawet maleńki procent od wielkiej kwoty dodrukowanych pieniędzy to zysk banków centralnych. Jeszcze lepszym biznesem jest na-udzielanie darmowych pożyczek na masowa skalę, a później podniesienie oprocentowania w czasie ich trwania.

Jednym z właścicieli np. amerykańskiego banku centralnego FED jest rodzina Rotschildów. Wielką tajemnicą jest także struktura właścicielska Narodowego Banku Polskiego. Nie ma publicznie takiej informacji, a w banku takowej nie uzyskasz, nie ma publicznie dokumentów pokazujących czarno na białym kto technicznie jest właścicielem NBP. Nieoficjalne mówi się, że Rotschildowie mają ponad 30% udziałów w NBP.

Davidowi Rotschildowi bardzo nie w smak okazała się krytyka FED i naciski Donalda Trumpa na zastopowanie podwyżek stóp procentowych przez FED. Podwyżki groziły i nadal grożą wybuchem kryzysu finansowego o czym pisałem w artykule z czerwca 2018 roku „Światowy kryzys finansowy czai się tuż za rogiem„. Po tąpnięciu na giełdach w końcówce 2018 roku imponujące było skoordynowane uruchomienie drukarek przez banki centralne, tym samym na chwilę zażegnano kryzys.

Taka polityka Trumpa bardzo nie podoba się Davidowi Rotschildowi, który kazał nawet Prezydentowi USA „zamknąć mordę”.

Idąc za radą David’a może na dziś to już wystarczy. Zamykam swoją rekińską szczękę, ale zachęcam do komentowania i dzielenia się wiedzą w komentarzach.

Oszczędzaj i inwestuj
RAZEM Z REKINEM

POZOSTAŃMY W KONTAKCIE !
WYŚLIJ »